sie 22 2020

Maciek i wystawa kocia


Komentarze: 0

W upalny wieczór, jakich wiele tego lata, pozamykała Julia wszystkie potrzebne do pracy strony i pliki. Otworzyła jedynie Worda, ale to po to, by wylewać kołatające myśli. Ostatnie dni sprawiły, że skupiały się one wokół jednego tematu. Ale refleksje tej nocy zawróciły do wczesnej wiosny.
-Hej Beatko, czy wy chcielibyście przyjechać do nas na wystawę do Kościana?-usłyszała wówczas w słuchawce nieznany kobiecy głos.
-Yyy?- Julia zawahała się.
- Bo to wy z Wrocławia jesteście, nie?
-Tak - rzeczywiście byli.
-To jak ? Chcecie?
-Jasne - odpowiedziała Julia, choć miała już prawie pewność, że mylą ją z niedawno utraconą przyjaciółką Beatą, która na wystawy kocie jeździła z podobnym asortymentem, zanim jeszcze straciła na niego import.
Beatę i Julię istotnie można było pomylić, choć bynajmniej nie patrząc na obie. Beata była młodsza, ale w przeciwieństwie do dziesięć lat starszej koleżanki nie dbała o swój wygląd, nie przykładała wagi do ciuchów, fryzury, biżuterii. Była mniej energiczna od Julii, powolniejsza i cichsza. Nie była osobą łatwo nawiązującą kontakt. Jakby wycofana, nawet z kompleksami. Trudno więc byłoby je pomylić wizualnie.
Ale mówiły tym samym językiem. Do klientów też. Dlatego pewnie ludzie mylą je, kiedy na polu bitwy została tylko Julia. Może nawet nie mylą, może ludzie nawet nie kojarzą, że było ich dwie kiedyś. Importerzy, którzy znali obie i ich filozofię na temat karmienia psów i kotów mówili często o Julii i Beacie: Z Wrocławiem się nie dyskutuje, jak Pani Julia i Beata nie zaakceptowały produktu, to nie ma nawet o czym rozmawiać, zdania nie zmienią, a tylko mogą wszystkie tajemnice brandu na stół wywalić. Lepiej się nie prosić o to. Mniej wiesz- lepiej śpisz.
Julia uwielbiała Beatę. Tak strasznie szczerze ją lubiła,kochała,jak młodszą siostrę. Mówiły jednym językiem. Nocami mogły gadać o wspólnej pasji, jaką u obu była ta sama praca. Nikt już nigdy z Julią tak żarliwie nie podyskutował na temat aminokwasów i ‘reszty bandy’, od czasu, jak musiała powiedzieć Beacie ‘żegnaj’. Strasznie to przeżywała, płakała, tęskniła, nie mogła się pogodzić.
Wkrótce po tej niejednoznacznej rozmowie telefonicznej Julia otrzymała maila od poznańskiego klubu ‘kociarzy’ z oficjalnym zaproszeniem na wystawę w Kościanie i propozycją na długoterminową współpracę z tymże towarzystwem podczas organizowanych przez nich imprez. W mailu nazwa firmy była prawidłowa, zgadzał się adres i dane. W post scriptom dodane jednak było: Nie odmawiaj ,prosimy Cię Beatko. Pozdrawiamy -Asia i Bartek
Julia nie tylko nie odmówiła, ale strasznie się ucieszyła. To wyróżnienie dla niej i satysfakcja, że jej ciężka ,misyjna praca zaczęła być coraz więcej dostrzegana i doceniana. Miała tego coraz więcej dowodów. Odpisała szybko uradowana, że będą na pewno, że bardzo się cieszą i że nie zawiodą. W post scriptom dopisała: Również Was pozdrawiam Asiu i Bartku – Julia.
Wystawa w Kościanie miała zatem być inna niż wszystkie dotychczasowe. Bez wątpienia była. Julia zgromadziła niewiarygodną ilość najlepszej klasy produktów. Miała niezwykły power do pracy, co okazało się być zbawiennym wkrótce. W oba dni trwania wystawy kolejka do stoiska jej i jej męża ustawiała się rano i odpuszczała tuż przed zamknięciem imprezy.
Julia poznała wielu nowych klientów, odbierała szereg słów uznania i podziwu dla pracy, którą wykonuje. Drugiego dnia podeszła do ich stoiska znajoma jakby osoba.
- Byłam już u was wczoraj i robiłam zakupy – wiadomo więc dlaczego twarz kobiety wydała się Julii znajoma.
- Wzięłam też wizytówkę i zajrzałam na waszą stronkę.
- Bardzo dziękuję, to miłe – odrzekła Julia, bo prawda, że to miłe przecież. Ale prawdziwie miłe miało dopiero nastąpić.
- Pani Julio, ja spędziłam całą noc nad Pani artykułami. Ja musiałam dziś tu wrócić, by Pani uścisnąć ręką, by na Panią popatrzyć jeszcze raz. Ja w życiu nie spotkałam się z tak uczciwie rzeczy nazywająca osoba.. Ja Pani bardzo dziękuję.-
To było wyznanie absolutnie dla Julii wyjątkowe. Uniosła się z dumy nad ziemię i tak jej się ciepło zrobiło na duszy.
Chwilę potem Julia rozmawiała już z kolejnym miłym klientem. Maciej mówił, że zna Julię, bo też jest z Wrocławia. Ona sama nie kojarzyła go, choć gdyby ktoś z boku na nich spojrzał mógłby odnieść wrażenie, że są starymi znajomymi. Z Maćkiem od pierwszych słów rozmawiało się swojsko. Znała Julia na co dzień ‘slang’, słiscie i townictwo, jakim posługiwał się Maciej . Nie powstrzymała śmiechu, kiedy o jednej ze swoich kotek powiedział w pewnej chwili z sarkiem, ale miłością:Dziwka jedna, no.....

Julia w mig przypomniała sobie skąd zna ten slang. Od lat, jak określali ją jej tęczowi przyjaciele posiadaała "gejjreceptor". Przyciągała jakby osoby  homoseksualne obu płci.

Skapowała, że Maciek musi być gejem. Był bardzo przystojny: nie wysoki, o śniadej cerze, w trzydniowym zaroście. Ubrany z gustem na biało, apaszka oczywiście i torebka. Jedna ręka, jakby złamana w nadgarstku przy twarzy lub szyi ite figlarne mruganie powiekami.

Marcin okazał się  przyjacielem na lata długiePoznała jego historie, była w jego terazniejszosci i wiazała z nim swoją przyszłosc. Bo Maciek tez zajmował sie psami, zwierzętami w ogole. I zawodowo i pasjonacko. Tak to juz jest u ludzi  zoologii, ze nie potrafią oddzielic pracy od zycia prywatnego. Więc Julia i Maciek zawiązali swój węzeł gordyjski i jak ten prawdziwy latami nie był do tknięcia. Gadali prawie wyłącznie o psach. I w pracy i w  domu. Na okragło o psach. Az kiedys Dawd siedzac z nimi przy imprezowym stle zaczępił matkę, gdy ruszyła temat psów z Mackiem.

- Mamo, no proszę Was.... nie mozecie raz  nie o psach.

Nie zeby Dawid nie lubił psów. Choc tak własnie mówił, to tej sympatii do czworonogów nie mógł się wyrzec, miał ją wyssaną z mlekiem matki. Gdy do domu przyjezdzał to najpierw sie z psami witał, najmocniej z najstarszą suką, która pojawiła się w jego zyciu , gdy miał siedem lat.

Ukochaną  Maćka rasą psów  były owczarki belgijskie, ale z chęcią pracował z każdą rasą Mówił:"Im bardziej popierdolone, tym lepiej"A On im to odpierolenie odkręcał. Zawsze skutecznie.

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz